
"Tam dom Twój, gdzie serce Twoje"
poludniowapomorskie.mojabudowa.pl - od 05-08-2011 blog czytało 3063, (wpisów: 13, komentarzy: 37, obserwuje: 7) |
| Projekt domu: POŁUDNIOWA | autor: Katarzyna Herba-Janiak | zobacz budujących | zobacz w IGN Projekt | zobacz w Domfort |
| budynek: wolno stojący, parterowy z poddaszem bez piwnicy | technologia: murowana | |
| Liczba blogów: | 5016 |
| Liczba wpisów: | 73662 |
| Liczba komentarzy: | 272543 |
| Liczba zdjęć: | 218010 |
| Użytkownicy online: | 340 |
Ni stąd, ni zowąd, mimo kilkuletniego czekania i marzeń, budowa mnie zaskoczyła. Jak to możliwe? Wszystko wydaje mi się nierealne, a ja dziwię się jak szybko zmienia się działka. To już nie "ogród babićki", ale miejsce gdzie powstaje "nasz dom":)
Któregoś dnia zapytałam męża:
- To kiedy w końcu przyjedzie ta koparka? (słyszałam że w tym tygodniu, więc w moim pytaniu chodziło o dzień).
Mój mąż na to, spoglądając na zegarek:
- Za jakąś godzinę:D
Hehe no tak, wydało się o czym ostatnio myślałam. Przez chrzciny i święta nie miałam głowy do budowy:)
A więc było tak:
Najpierw usłyszałam warkot czegoś dużego na ulicy. Skoczyłam do okna, a tam... kopara:

Nie tak żółciutka, i nie tak piękna jak się spodziewałam, jak marzyłam, ale za to zrobiła nam taką cudną dziurę, że przerosło to moje oczekiwania;) I jak to człowiek może się cieszyć z takiego bajzlu na własnej działce!;)
Dziura okazała się olbrzymia i zaczęliśmy się zastanawiać czy oby na pewno stanie tu jeden dom, czy może dwa.

Następnego dnia mój najlepszy teść;) ze swoją ekipą, która na co dzień jest firmą dekarską, wkroczyli by przygotować ławy.

Jak na perfekcjonistów przystało, wszystko poszło ekspresowo i w dodatku nie można się było do niczego przyczepić, choć naprawdę starałam się patrzeć na ich poczynania krytycznie;)
Przyjechała przepiękna betoniareczka, taka całkiem maleńka...

Ani się obejrzeliśmy, a tu już ławy zostały zalane:

Materiał/robocizna: geodeta
Koszt: 400 zł
Materiał/robocizna: kierownik budowy
Koszt: 1000 zł
Długo mnie nie było, ale rodzenie dziecka zajmuje trochę czasu;) Nie mówiąc o późniejszym ogarnianiu zmienionego świata. Jednak nasza Zula to anioł-nie-dziecko. Pogodna, je, śpi i jest tak spokojna, że nic tylko powielać i produkować na skalę masową;)
Tak więc pomiędzy karmieniem a zmianą pieluszek mogę spokojnie wracać do coraz bardziej konkretnych planów budowy:) Teraz, gdy już do rozpoczęcia prac coraz bliżej, myśl że zaraz wjadą do nas koparki i materiały budowlane wydaje mi się nierealna.
Póki co uzyskaliśmy pozwolenie na wycinkę drzew na ulicy dojazdowej do naszej działki. Korzystając z okazji wycięliśmy też część starych jabłoni (chlip...). Obsypane różowo-białym kwieciem gałęzie nie będą niestety cieszyć naszych oczu tej wiosny:( Zostało tylko kilka, już nie tak okazałych, jabłoni.
Ulica:

Od tamtego czasu sąsiad zdążył posprzątać z ulicy większość swoich rzeczy i ku mojemu zdziwieniu i wielkiej radości ziściła się moja wizja, że "troszkę się posprząta i będzie cacy";)
A tu ogród. Teraz dopiero widać przestrzeń, jak na centrum miasta uważam że całkiem jej tu sporo. Oto efekt poświęcenia mojego męża, teścia i szwagra... pracowali jak szaleni, a mróz taki że herbata zamarzała w chwilę po nalaniu do szklanki;)

Na koniec zapytam, chociaż pewnie opinie będą bardzo podzielone: z czego polecacie budować - z porothermu czy ze zwykłego pustaka? Dodam że chcemy by dom był jak najbardziej zbliżony do pasywnego.








